wtorek, 9 grudnia 2014

Mały wypad nad morze, SOPOT !

http://www.gitmallina.pl/2014/12/may-wypad-nad-morze-sopot.html 

W weekend postanowiliśmy trochę zmienić otoczenie i wybraliśmy się na jedną noc do Trójmiasta, a dokładnie do Sopotu.
Było to nasze pierwsze zetknięcie się z tym miastem, wcześniej odwiedzaliśmy Gdynię i Gdańsk , ale to Sopot zrobił na nas najlepsze wrażenie
(czyściutki, niska zwarta zabudowa, wszędzie blisko, dużo knajpek).

Nocowaliśmy w Hotelu Molo Residence, hotel usytuowany jest przy samym Mocniaku, ale trochę cofnięty więc cisza i spokój gwarantowana, jest również parking co jest ważne dla zmotoryzowanych. Hotel fajny, nowoczesny przemyślany, obsługa mogła by być odrobinę bardziej hmmm... rezolutna, a śniadania bardziej proste i takie bardziej śniadaniowe, nie wszyscy lubią
od samego rana zajadać się śledziami z cebulą, mimo, że jesteśmy nad morzem.

Po spacerze nad morzem i wyciecze po Molo, z którego mogliśmy podziwiać  wyczyny ludzi nie bojących się zimna, bo akurat trwały II Międzynarodowe Mistrzostwa Morsów, zrobiło nam się tak zimno i tak zgłodnieliśmy, że udaliśmy się na obiad usytuowanej tuż przy samym Molu knajpki RYBNA FERAJNA.
Na przystawkę zamówiliśmy Śledzia w Śmietanie w karcie było napisane,
że posypany będzie skórką pomarańczowo cytrynową, ale ja jej nie odnalazłam. 
M. zamówił dorsza smażonego na maśle z ziemniaczkami i sobie bardzo chwalił, a ja łososia w sosie mandarynkowo - rozmarynowym podanym z ryżem i sałatą z roszpunki i orzecha włoskiego.
Łosoś
był niezły, ale sos mandarynkowy i roszponkę z orzechami widziałam tylko w karcie, a w zamian tego dostałam łososia z twardym ryżem i miksem sałat, jak za 37 PLN to trochę drogo i do tej pory mam niesmak. 

Widok z restauracji na molo - rewelacyjne i chociażby dlatego warto się tam udać nawet na herbatę ! 

Na deser obowiązkowo gofr z cukrem pudrem, no bo jak być nad morzem i nie zjeść gofra z budki ...

Wieczorem udaliśmy się na nasz gwoźdź nadmorskiego programy tj Mistrzostwa Świata FIM w Super Enduro, po 3 godzinach świetnej zabawy dla nas i mega ciężkich zmagań uczestników z torem i własnymi słabościami, po raz kolejny Mistrzem Świata Super Enduro został  Tadeusz Taddy Błażusiak. 
Był Mazurek Dąbrowskiego i duma, że nasi znów na pudle  i to z najwyższym trofeum. 

Po tak emocjonujących chwilach wracając już do hotelu trafiliśmy na knajpkę o poetyckiej nazwie Ocneba,  serwującą gruzińską kuchnię, jako że jesteśmy jej fanami nie mogliśmy sobie odmówić wstąpienia i tak jeszcze o 22 wcinaliśmy najlepsze Chaczapuri Adżaruli (najlepsze jakie kiedykolwiek jadłam)
tj Ciasto drożdżowe w kształcie łódki wypiekane w piecu z zapiekanym serem gruzińskim i lekko ściętym jajkiem, a jako że M. jest wielkim fanem Chinkali (zachwalał je pod słońce) tj pierogi gruzińskie z mięsem i bulionem (wołowina, wieprzowina, baranina).


Warto było jechać !!!  

Pozdrawiam
Ania





























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz